Wiecie… kiedy człowiek zaczyna uczyć się pisać kod, czy to w Pythonie, czy w SQL, zaczyna od podglądania innych i powielania rozwiązań. Sposób pisania kodu został już wymyślony i wszyscy korzystamy z podobnych struktur. Uczymy się na przykładach, analizujemy cudze rozwiązania, testujemy gotowe wzorce. To naturalna część procesu.

Ale kopiowanie czyjegoś sposobu opowiadania o sobie to zupełnie coś innego. To nie jest już inspiracja ani nauka. To przekroczenie granicy.
Ostatnio zobaczyłam swoje własne słowa, tylko lekko przestawione, na stronie z portfolio i blogiem innej osoby. Ten sam rytm, te same metafory, ten sam sposób budowania historii. Na początku przymykałam oko, bo wiem, że początki są trudne. Liczyłam na to, że z czasem ta osoba wskoczy na własny tor. Jednak skala powielania zaczęła niepokojąco rosnąć.
Zareagowałam prywatnie. Rozmowa była potrzebna i ważna. Za wiedzą i zgodą tej osoby dzielę się tym doświadczeniem, bo stało się dla mnie punktem wyjścia do szerszej refleksji.
Budowanie strony, portfolio czy własnej marki wymaga czasu, wysiłku i odwagi. Kiedy ktoś mocno opiera się na cudzym stylu, łatwo przekroczyć cienką granicę między inspiracją a powielaniem. Wtedy przestaje to być tylko nauka, a zaczyna odbierać coś twórcy. I jednocześnie, często nieświadomie, odbiera coś też sobie.
Jeśli zaczynamy od cudzych zdań, uczymy swój umysł, że nasze nie mają wartości. Że nasz sposób myślenia jest za słaby. Że trzeba brzmieć jak ktoś inny, żeby być traktowanym poważnie. A to nieprawda.

Tożsamość zawodowa nie powstaje przez kopiowanie cudzych słów. Kopiując czyjś styl, tylko odsuwamy moment, w którym naprawdę zaczniemy budować siebie. Dlatego chyba próbuję zaapelować o więcej wiary w siebie.
Nikt nie musi być czyimś klonem, żeby mieć prawo tu być. Nie trzeba brzmieć jak ktoś, ani mieć identycznej narracji, metafor i tonu. Każdy ma własną drogę, własne doświadczenia i własny ciężar do udźwignięcia. Inspiracja jest zdrowa. Inspirować się można odwagą, konsekwencją, sposobem myślenia. Nie trzeba kopiować zdań.
W branży, w której wszyscy możemy nauczyć się tych samych narzędzi, jedyną rzeczą, której naprawdę nie da się skopiować, jest autentyczność. A jeśli próbujemy ją kopiować, tracimy ją podwójnie. Bo ani nie budujemy swojej, ani nie mamy prawa do cudzej.
I naprawdę szkoda życia na bycie czyjąś wersją demo. Jeśli już wybierać, to tylko lepszą wersję siebie.
Z życia wzięte


Ciasteczko do kawy?