↑ Przejdź do treści

Olga Mirończuk

Analiza Danych · Wizualizacja · Automatyzacja

Menu
  • Główna
  • Portfolio
  • Certyfikaty
  • „Z pamiętnika Analitika”
  • GitHub
  • LinkedIn
  • Tableau
Menu

Jak 12-latek zresetował moje ego. Moja niespodziewana podróż do świata szachów.

Opublikowano na 17.06.2026 przez Waderlla

Są takie momenty, w których człowiek dostaje od życia nagły, niespodziewany prztyczek w nos. Moment, w którym Twoje wyobrażenie o sobie, o własnej inteligencji i logicznym myśleniu, zderza się z rzeczywistością i pęka jak bańka mydlana. Mój „moment prawdy” wydarzył się w najmniej oczekiwanym miejscu. Przy rodzinnym stole, w otoczeniu zapachu rosołu i gwaru rozmów, w Dzień Babci. Gdyby ktoś rano tamtego dnia powiedział mi, że za kilka godzin poczuję palącą złość, bezsilność, a potem… fascynację grą, którą kojarzyłam głównie z nudnymi turniejami w domach kultury, wyśmiałabym go. A jednak.

Wszystko zaczęło się niewinnie. Po obiedzie, kiedy dorośli powoli dopijali kawę, podszedł do mnie 12-letni syn mojego szwagra. W rękach trzymał drewniane pudełko i zapytał z tym specyficznym, dziecięcym spokojem, czy zagram z nim w szachy. Wiedziałam, że kiedyś tam uczył się grać, ale wiedziałam też, że nie gra regularnie. Na kolanach trzymałam właśnie mojego 4-letniego synka, który wiercił się i domagał uwagi. Spojrzałam na planszę, potem na młodego i pomyślałam z lekkim rozbawieniem, że czemu nie, bo co w końcu może być trudnego w partii z 12-latkiem? Zgodziłam się. Jedną ręką asekurowałam malucha, drugą wykonałam pierwszy ruch pionem. I to był mój pierwszy błąd. Nie ten ruch na planszy, ale to absolutne, zgubne poczucie wyższości.

Partia skończyła się, zanim na dobre się zaczęła. Nawet nie zarejestrowałam momentu, w którym jego figury odcięły mojego króla. Kilka szybkich, pewnych przesunięć po drewnianej szachownicy i usłyszałam, że to mat. Poczułam, jak krew uderza mi do policzków. Uszczypnęła mnie duma, ale natychmiast znalazłam idealne usprawiedliwienie. Tłumaczyłam sobie, że przecież trzymam dziecko na kolanach, kręci się, rozprasza mnie i po prostu nie byłam skupiona. Musiałam to zmazać. Żeby uratować swój honor dorosłego, logicznie myślącego człowieka, przekazałam synka babci. Usiadłam prosto, odetchnęłam głęboko i spojrzałam młodemu prosto w oczy z myślą, że teraz dopiero zobaczy. Byłam w stu procentach skoncentrowana, analizowałam każde pole i zaczęliśmy od nowa. I przegrałam ponownie, już w pierwszych ruchach. Dokładnie tak samo szybko, bezlitośnie i skutecznie.

Kiedy król oficjalnie upadł po raz drugi, w mojej głowie zapanowała absolutna cisza, a w sercu eksplodował koktajl emocjonalny. Z jednej strony czułam gigantyczny, wręcz paraliżujący podziw. Ten chłopak, o 20 lat młodszy ode mnie, rozmontował moją strategię bez zająknięcia. Widział ruchy, których ja nawet nie podejrzewałam i grał z lekką beztroską, która mnie onieśmielała. Z drugiej strony czułam potężną, czystą wściekłość na samą siebie. Na co dzień funkcjonuję w świecie, który wymaga ode mnie logiki, analizy, szybkiego łączenia faktów. Uważałam swoją głowę za sprawne narzędzie, a tu nagle okazało się, że w starciu z czystą geometrią szachownicy moje logiczne myślenie dostało totalnego zawieszenia systemu. Moje ego leżało na deskach.

Nie potrafiłam przejść nad tym do porządku dziennego. Poczułam, że na tej szachownicy zabrakło mi jakiejś konkretnej, specyficznej części logicznego myślenia. Odkryłam w swojej głowie słaby punkt. Strefę, której do tej pory po prostu nie używałam i ten fakt potwornie mnie drażnił. Jako osoba, która lubi logicznie ogarniać rzeczywistość, musiałam zrozumieć, co dokładnie tam się wydarzyło. Zaczęłam czytać o szachach, żeby rozłożyć ten mechanizm na czynniki pierwsze. Podczas tego mojego małego śledztwa zauważyłam coś ciekawego. Zorientowałam się, że po szachy bardzo często sięgają ludzie z branży IT, programiści czy analitycy. Traktują tą grę nie tylko jak rozrywkę, ale też jako genialny trening dla głowy.

W czasach, gdy sztuczna inteligencja wykonuje za nas coraz więcej pracy, podsuwa gotowe rozwiązania i zdejmuje z nas konieczność głębokiego kombinowania, szachy są absolutnym przeciwieństwem. Tutaj nie ma dróg na skróty, nie ma algorytmu, który kliknie za Ciebie. Liczy się tylko czysta, intelektualna gimnastyka. Precyzyjne planowanie, przewidywanie konsekwencji na kilka kroków w przód i branie pełnej odpowiedzialności za każdy ruch. Ta bolesna lekcja przy rodzinnym stole pokazała mi po prostu, że szachownica wymaga ode mnie zupełnie innego rodzaju logiki, niż ten, którego używałam na co dzień. Znalazłam swój słaby punkt i zamiast go ignorować, postanowiłam go po prostu wyprocesować i wyćwiczyć. I tak zaczęłam się uczyć.

I tak oto w moim domu pojawiła się nowa, pachnąca drewnem szachownica. Szybko jednak okazało się, że za tym nowym, małym hobby poszło też moje stare, eksperymentalne zacięcie. Moja natura analityka nie wytrzymała. Nie potrafiłam po prostu tylko grać. Zaczęło mnie nurtować pytanie, czy styl gry na szachownicy da się zmierzyć liczbowo. Zamiast więc tylko trenować debiuty, odpaliłam kod i stworzyłam eksperymentalny projekt łączący szachy z uczeniem maszynowym. Chciałam sprawdzić, czy model Data Science zdoła uchwycić i sklasyfikować coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się czystą ludzką intuicją. Udało mi się spiąć dane i stworzyć działający prototyp, ale o tym, jak ten projekt wygląda od środka i czego się z niego dowiedziałam, napiszę Wam w kolejnym wpisie.

Czasami trzeba dostać bolesnego mata od dwunastolatka, żeby zrozumieć, że największym wrogiem rozwoju jest nasze własne poczucie wyższości.

Z życia wzięte

Waderlla

Kategoria: Kartka z pamiętnika

Pozostaw swój ślad... Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Warkan

Szukasz wpisów w konkretnej tematyce? Zapytaj Warkana

Kartki z pamiętnika

  • ►2026
    • sierpień
    • lipiec
    • czerwiec
    • maj
    • kwiecień
    • marzec
    • luty

Moje wejście do świata IT

„Hello, World!” – początek, który zmienił wszystko. Część 1
„Hello, World!” – początek, który zmienił wszystko. Część 2
„Hello, World!” – początek, który zmienił wszystko. Część 3
„Hello, World!” – początek, który zmienił wszystko. Część 4
Napijesz się ze mną kawy?

© 2026 Olga Mirończuk | Powered by Minimalistyczny blog Motyw WordPress
Polish
English