↑ Przejdź do treści

Olga Mirończuk

Analiza Danych · Wizualizacja · Automatyzacja

Menu
  • Główna
  • Portfolio
  • Certyfikaty
  • „Z pamiętnika Analitika”
  • GitHub
  • LinkedIn
  • Tableau
Menu

„Hello, World!” – Początek, który zmienił wszystko. Część 2

Opublikowano na 17.02.202620.03.2026 przez Waderlla

Po tygodniu życia w zawieszeniu i bez nikogo, kogo mogłabym poprosić o radę, postanowiłam porozmawiać z GPT. Napisałam coś w stylu: „Analizuję swoją sytuację z próbą wejścia do branży IT przez programowanie w Pythonie i chyba wybrałam zbyt wysoki próg wejścia w stosunku do czasu, który mogę przeznaczyć na rozwój. Próbuję dostrzec jakieś ukryte ścieżki, ale mam chyba zbyt małą wiedzę o możliwych stanowiskach.”.

To był 2024 rok. GPT zaczynał już całkiem dobrze funkcjonować, choć nadal potrafił wypuścić człowieka w las. Ale wtedy akurat udało mu się powiedzieć coś mądrego. Nie pamiętam dokładnie, jak to brzmiało, ale było to coś w stylu: „Skoro analizujesz i próbujesz dostrzec to, co ukryte, powinnaś być analitykiem danych.”.

Co proszę? Kim?

Ja chciałam być „kimś”. Programistą. A nie osobą, którą sama w swojej głowie próbowałam umniejszyć do roli „od wykresów”.

Dwa dni walczyłam ze swoją głową. Przez większość życia musiałam udowadniać otoczeniu, że jestem „kimś”. Wiedziałam, że to niezdrowe myślenie, ale siedziało to we mnie głęboko.

I wtedy dostałam maila od Kamila Brzezińskiego o nowym filmie na YouTube z udziałem analityka danych, Kaja Rudzińskiego. Kto mnie zna, ten wie, że zawsze powtarzam: nic nie dzieje się bez powodu. Dla mnie to był znak. Krzyk z nieba: „Nie bądź głupia! Wiesz, co powinnaś robić!”

Nieufnie wykupiłam miesięczną subskrypcję kursu u Kaja. Na początku byłam obrażona na cały świat. Nie chciałam tego robić. Nadal leczyłam głowę z chorego myślenia o „byciu kimś”.

Mijały kolejne dni nauki. Zaczęło do mnie docierać, że Python, którego pokochałam, wcale nie znika z mojego życia. Jest obecny również tutaj. Coraz wyraźniej widziałam, że dane są fundamentem wszystkiego: uczenia maszynowego, sztucznej inteligencji, decyzji biznesowych i sukcesów wielkich firm. I że ja sama miałam stać się częścią tej grupy ludzi, którzy tworzą podstawę świata IT – analityków danych.

I wiecie co? W pewnym momencie zrobiło mi się naprawdę głupio. Zrozumiałam, że patrzyłam na zawód analityka danych z góry, jakby był czymś „mniej”. A to było krzywdzące przede wszystkim dla mnie samej, bo odbierałam sobie prawo do wyboru ścieżki, która mogłaby być dla mnie dobra.

Przypomniałam sobie wtedy lekcję, którą już kiedyś przerabiałam. Mało kto o tym wie, ale kiedyś pracowałam jako osoba sprzątająca, żeby zarobić na szkołę. I ta praca nauczyła mnie jednego: wartość człowieka nie zależy od stanowiska. Każda rola ma swoje znaczenie, choć nie każda jest widoczna. Osoby sprzątające nie podejmują decyzji biznesowych i nie analizują danych, ale bez ich pracy wiele miejsc po prostu nie mogłoby funkcjonować.

Kiedy to do mnie wróciło, poczułam wstyd. Zapomniałam, że szacunek należy się każdej pracy, która coś wnosi. A analitycy danych wnoszą bardzo dużo. Są fundamentem decyzji, procesów i technologii, które napędzają współczesny świat.

Poczułam potrzebę zwrócenia honoru. Po części także sobie, bo przecież już byłam na tej ścieżce. Zrozumiałam, że jeśli mam wejść w ten zawód, to chcę to zrobić z pełnym szacunkiem do ludzi, którzy go tworzą. Chciałam udowodnić przede wszystkim sobie, że mogę osiągnąć poziom, który będzie budził uznanie. Że będę wykonywać tę pracę tak, aby inni widzieli we mnie kogoś, kto naprawdę zna się na tym, co robi. Nie kolejną osobę „z tłumu”, tylko kogoś, kto traktuje tę rolę poważnie i z zaangażowaniem.

W sześć miesięcy ukończyłam cały kurs analizy danych, obejmujący wszystkie niezbędne narzędzia. W tym czasie wzięłam udział w dwóch projektach międzynarodowych, zdobyłam drugie miejsce w konkursie analitycznym, a mój świąteczny projekt został zauważony i promowany przez Kaja Rudzińskiego. Otrzymałam wiele pochwał i wyróżnień, które dodawały mi kolejnych piór do moich skrzydeł. Czułam, że na tym etapie wchodzenia do branży naprawdę zrobiłam wszystko, co mogłam.

Zaczęłam szukać pracy…

Z życia wzięte

Waderlla

Ciąg dalszy nastąpi…

Kategoria: Kartka z pamiętnika

Wasze ślady na kartkach pamiętnika

  1. Kajo pisze:
    17.02.2026 o 14:06

    Pozostaję wdzięczny za to, że mnie wtedy obdarzyłaś zaufaniem. Natomiast – co jest autentycznie ciekawe w tej historii i myślę, że rzadko poruszane – to jak zarządzanie własnymi emocjami wpływa na nasze wybory zawodowe. Serio. No bo właśnie tak jak piszesz można patrzeć na analityka z góry, można no nie wiem „zaciąć się” na PowerBI… Ale o co tak naprawdę chodzi? Chodzi o zarządzanie emocjami. O to jak to zrobić by pójść kolejny krok do przodu, by pozwolić sobie na ten krok. I myślę, że Ty to Olga mega fajnie pokazujesz

    Odpowiedz
    1. Waderlla pisze:
      17.02.2026 o 16:44

      Z perspektywy czasu widzę, że decyzje zawodowe wcale nie są wyłącznie racjonalne. Zarządzanie emocjami, ambicją i własnymi oczekiwaniami jest równie ważne jak nauka narzędzi. Bez tego trudno zrobić kolejny krok. I cieszę się, że ta historia może to pokazać. 😉

      Odpowiedz
  2. Rafał pisze:
    18.02.2026 o 08:34

    Trzymam kciuki za dalszy rozwój 😉

    Odpowiedz
    1. Waderlla pisze:
      18.02.2026 o 10:18

      Dziękuję, Rafał! Bardzo mi miło, że dołączyłeś do „Kartek z pamiętnika”. 💚 Chyba będę musiała pomyśleć o jakiejś wirtualnej kawie dla czytelników, żeby uprzyjemnić lekturę. ☕ 😉

      Odpowiedz
  3. Michał pisze:
    17.03.2026 o 22:54

    Olga. Jestem pełen uznania i podziwu, w jak mądry i odpowiedzialny a jednocześnie dojrzały sposób podeszłaś do tak trudnych tematów, jak próba zrozumienia swoich potrzeb, oczekiwań – samej względem siebie i zderzenia tego z oczekiwaniami innych, trudnych doświadczeń, ambicji oraz marzeń. I będąc z tym sama, przynajmniej na początku, poradziłaś sobie z tym bagażem. Nie dałaś się zapędzić (przez samą siebie) w ślepą uliczkę, ale wybrałaś to co dla Ciebie najlepsze – dogadanie się z sobą i rozwój. Mądrze napisał Kajo, o zarządzaniu własnymi emocjami. Myślę, że miało to u Ciebie nawet szerszy kontekst. Tak podejrzewam, czytając między wierszami… 🙂
    Szacunek, do siebie i innych, to słowo utkwi mi w pamięci po przeczytaniu tego wpisu. Jakie to autentyczne i jakie dojrzałe. Wspaniała opowieść, która mogłaby stać się inspiracją dla innych. Może, warto ją pokazać szerszemu gronu ? Jeśli oczywiście byłoby to w zgodzie z Tobą 🙂

    Odpowiedz
    1. Waderlla pisze:
      17.03.2026 o 23:15

      Michał, dziękuję za ten komentarz. Bardzo się cieszę, że się rozgościłeś. 🙂 Celnie dotknąłeś tematu zarządzania emocjami, ale powiem szczerze, że to nie jest coś, co mam już „za sobą”. To raczej coś, co cały czas się we mnie odzywa. Nawet teraz, kiedy mam już pracę i teoretycznie „powinnam się uspokoić”, łapię się na myślach typu: jeszcze to zrobię, jeszcze tamto ogarnę i wtedy w końcu „będę kimś”.

      Myślę, że to nie ma nic wspólnego z obecną sytuacją, tylko z czymś dużo starszym. Z jakimś schematem, który kiedyś pomagał iść do przodu, ale dziś potrafi też ciągnąć w niewłaściwą stronę.

      Dlatego to „dogadywanie się ze sobą”, o którym piszesz, to u mnie raczej proces niż stan. Czasem idzie dobrze, a czasem trzeba się na nowo zatrzymać i poukładać wszystko od początku.

      A jeśli chodzi o pokazanie tego szerzej… Blog powstał początkowo tylko po to, żeby strona po znalezieniu pracy nie umarła. Ale obecnie jego cel jest właśnie taki, żeby te historie nie kończyły się na mnie. Jeśli coś z tego może komuś pomóc, dać odwagę albo po prostu poczucie, że nie jest w tym sam, to niech niesie się po świecie. 🙂

      Odpowiedz
      1. Michał pisze:
        17.03.2026 o 23:51

        Dziękuję, czuję się tu komfortowo 🙂
        Zdecydowanie, dogadywanie się z sobą, te trudne negocjacje – to proces, który będzie trwał całe nasze życie. Ale ogromnym sukcesem jest już sam fakt, że go dostrzegasz i świadomie prowadzisz ten dialog, widząc potrzebę zmian zakorzenionych głębiej. Nie jestem psychologiem, ale doświadczenie mi podpowiada, że nasza percepcja i to jak się obecnie z czymś czujemy, jest trochę jak … LLMele 😂 poczucie teraźniejszości budujemy na wszystkich danych z naszej przeszłości 😉. Ale to co chyba ważniejsze i co odróżnia nas od AI, to to, że jednocześnie możemy kreować swoją przyszłość, mieć wizję i cele oraz marzenia – spełniać je, nie czekając, aż same się spełnią 😀.

        A myśli o „byciu kimś” i dążenie do ideału czy mistrzostwa, które wynikają z naszego trudnego doświadczenia z przeszłości, będą się pojawiać – wtedy warto je wysłuchać i jak to mówi moja koleżanka „przytulić”, powiedzieć im, że je dostrzegamy i rozumiemy, i żeby się już nie lękały, bo Ty wszystkim się już zaopiekowałaś i nic Tobie nie grozi. Mogą spokojnie odejść, bo już nie są w obowiązku aby Cię chronić 🙂

        Odpowiedz
        1. Waderlla pisze:
          17.03.2026 o 23:56

          Uwielbiam to porównanie do LLMów! 💚 Serio, bardzo trafne. Trochę jakbyśmy wszyscy działali na własnym zbiorze treningowym, tylko z większą dawką emocji i bez opcji „reset do ustawień fabrycznych”.

          I coś w tym jest, że jednocześnie niesiemy przeszłość, ale jednak mamy wpływ na to, co z nią zrobimy dalej. To chyba najtrudniejsza, ale też najciekawsza część całego procesu.

          A to „przytulenie” tych myśli… Zapisuję sobie, bo czuję, że to jedna z tych rzeczy, które brzmią prosto, ale potrafią wiele zmienić! 🙂

          Odpowiedz
          1. Michał pisze:
            18.03.2026 o 00:29

            Spróbuj tego przytulania – to też nie od razu wyjdzie, ale ważna jest uważność i dostrzeganie tych myśli, emocji i odczuć z ciała. To pierwszy krok do „przytulania”. Każdy „przytula” na swój sposób 🙂.
            Moja koleżanka, Ania, zna się na rzeczy 🙂.

Skomentuj Waderlla Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Warkan

Szukasz wpisów w konkretnej tematyce? Zapytaj Warkana

Kartki z pamiętnika

  • ►2026
    • marzec
    • luty

Moje wejście do świata IT

„Hello, World!” – początek, który zmienił wszystko. Część 1
„Hello, World!” – początek, który zmienił wszystko. Część 2
„Hello, World!” – początek, który zmienił wszystko. Część 3
„Hello, World!” – początek, który zmienił wszystko. Część 4
Napijesz się ze mną kawy?

© 2026 Olga Mirończuk | Powered by Minimalistyczny blog Motyw WordPress
Polish
English