↑ Przejdź do treści

Olga Mirończuk

Analiza Danych · Wizualizacja · Automatyzacja

Menu
  • Główna
  • Portfolio
  • Certyfikaty
  • „Z pamiętnika Analitika”
  • GitHub
  • LinkedIn
  • Tableau
Menu

„Hello, World!” – Początek, który zmienił wszystko. Część 1

Opublikowano na 10.02.202622.02.2026 przez Waderlla

Wszystko zaczęło się od szalonej myśli… „Wejdę do świata IT. Nie wiem jak. Nie wiem gdzie. Coś wymyślę.”

Był rok 2021. Po zamknięciu własnej działalności w branży beauty, z powodu pandemii COVID-19 od roku pracowałam w sklepie spożywczym. Tak, dobrze czytacie. Szukałam swojego miejsca odważnie i w wielu dziedzinach.

To był czas wakacji. Dowiedziałam się, że jedno z moich marzeń ma szansę się spełnić. Jedno z tych marzeń, których się nie spełnia, a spełniają się w pewnym sensie same. Marzenie, którego prawdopodobieństwo szacuje się na 0,4%. Dowiedziałam się o bliźniaczej ciąży jednojajowej, o której marzyłam od 23 roku życia. Niemożliwe stawało się możliwym.

Ciąża przebiegała od samego początku pod hasłem „zagrażające poronienie”. Mimo to miałam odwagę wierzyć w jej powodzenie i jednocześnie realizować nowe cele. Dwoje dzieci wymagało zwiększenia naszego budżetu domowego. Powrót do sklepu spożywczego prawdopodobnie nie byłby dobrym pomysłem.

To był moment, w którym etap mojego życia pod tytułem „szukam zawodu dopasowanego do mnie” musiał dobiec końca. W tej kwestii nadszedł czas, by naprawdę dorosnąć.

I tak, siedząc już z dość sporym brzuchem, stwierdziłam, że zrobię to – wejdę do świata IT. W końcu to branża, która dynamicznie się rozwija, pozwala dobrze zarobić, a ja mam techniczny umysł. Głupia nie jestem. Dam radę.

Zaczęłam od pierwszych lekcji na YouTube z Adamem Wójcińskim. Chwała losowi, że właśnie od tego zaczęłam swoją przygodę z programowaniem. Adam wprowadził mnie w świat Pythona łagodnie, tak jakby programowanie było naturalną, wrodzoną umiejętnością każdego człowieka.

Ta emocja, którą przeżywa chyba każdy na początku drogi z programowaniem, gdy po raz pierwszy widzi na ekranie „Hello, World!”, sprawiła, że poczułam się jak haker. Pierwsza gra przygodowa, w której wybierało się ekwipunek na start przed wyruszeniem w drogę, dała mi poczucie, że mogę podbić świat. Była to tylko prosta gra tekstowa, ale oczami wyobraźni widziałam swoją postać i słyszałam dźwięki gry. Poczułam, że to jest świat dla mnie!

I tak, ucząc się programowania z Adamem, minęła mi druga połowa ciąży, po której wypadłam z życia na dwa lata. Dosłownie. Dwoje wcześniaków, a potem maleńkich dzieci, wycięło mnie ze wszystkich ról, które do tej pory pełniłam. Przestałam istnieć jako znajoma, koleżanka, siostra, córka i po części żona. Żyliśmy na pełnych obrotach, funkcjonując wyłącznie po to, by te dwie małe istoty mogły po prostu istnieć. Równocześnie życie doszczętnie zweryfikowało moje otoczenie.

Pełniłam nową rolę. Mamy. Była to najtrudniejsza praca, jaką przyszło mi w życiu podjąć. Praca, która nauczyła mnie więcej niż cokolwiek innego. Cierpliwości. Funkcjonowania w trybie zadaniowym. Ustalania priorytetów. A przede wszystkim odpuszczania przy moim perfekcjonizmie. I wiecie co? Poradziłam sobie cho***nie dobrze. Jakby Bóg stworzył mnie do wychowywania bliźniąt. Tryb zadaniowy przy napiętym grafiku okazał się moją bajką.

Pomimo poczucia spełnienia zaczynałam odczuwać, że na coś czekam… Czekałam, aż żłobek, do którego zapisaliśmy dzieci już drugiego dnia po narodzinach, da w końcu znaki życia. Czekałam, aż znów zacznę istnieć nie tylko jako mama. Czekałam 2 lata…

Nastał czas ponownej kalkulacji. Czy mamy fundusze i możliwości, żebym mogła poświęcić czas na zmianę branży? Dałam sobie rok na naukę programowania.

Zdecydowałam się kupić kurs Pythona u Kamila Brzezińskiego. Kamil postawił mi poprzeczkę dużo wyżej niż Adam. Spędziłam z jego nagraniami jedenaście miesięcy. Siedem godzin dziennie, od poniedziałku do piątku. Prawie jak na etacie.

Czy czułam się pewnie? Nawet, nawet…

Nadszedł moment, w którym zaczęłam rozglądać się za pierwszymi ofertami pracy. I wiecie… Nigdy nie wysłałam żadnego CV. Nigdy.

Odbiłam się od ściany, zanim zdążyłam otworzyć Worda i napisać „Olga Mirończuk”. To, czego się nauczyłam, okazało się niewystarczające. Zdecydowanie za mało na wejście na rynek. A może po prostu ofert dla takich juniorów było niewiele… Już nie pamiętam…

Na tydzień mój umysł zamilkł. W życiu codziennym funkcjonowałam na automacie i bez emocji. Nie uczyłam się. Siedziałam. Po prostu każdego dnia siedziałam i patrzyłam w ścianę. Gdzie wtedy byłam myślami? Sama nie wiem…

Mój system zaliczył error i odciął zasilanie. Pozostała tylko jedna uparta bateryjka w głowie, działająca w tle. Bateryjka przetrwania, która podświadomie i uparcie dalej szukała drogi.

Z życia wzięte

Waderlla

Ciąg dalszy nastąpi…

Kategoria: Kartka z pamiętnika

Wasze ślady na kartkach pamiętnika

  1. :) pisze:
    10.02.2026 o 15:30

    Czekam na ciąg dalszy! 🙂

    Odpowiedz
    1. Waderlla pisze:
      10.02.2026 o 19:28

      Dziękuję, że jesteś tu ze mną. 🙂 Rozgość się! Kolejna część historii powstaje spokojnie, wieczorami przy herbacie. 🙂

      Odpowiedz

Skomentuj Waderlla Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Warkan

Szukasz wpisów w konkretnej tematyce? Zapytaj Warkana

Kartki z pamiętnika

  • ►2026
    • marzec
    • luty

Moje wejście do świata IT

„Hello, World!” – początek, który zmienił wszystko. Część 1
„Hello, World!” – początek, który zmienił wszystko. Część 2
„Hello, World!” – początek, który zmienił wszystko. Część 3
„Hello, World!” – początek, który zmienił wszystko. Część 4
Napijesz się ze mną kawy?

© 2026 Olga Mirończuk | Powered by Minimalistyczny blog Motyw WordPress
Polish
English