↑ Przejdź do treści

Olga Mirończuk

Analiza Danych · Wizualizacja · Automatyzacja

Menu
  • Główna
  • Portfolio
  • Certyfikaty
  • „Z pamiętnika Analitika”
  • GitHub
  • LinkedIn
  • Tableau
Menu

„Hello, World!” – Początek, który zmienił wszystko. Część 3

Opublikowano na 24.02.202624.02.2026 przez Waderlla

Zaczęłam szukać pracy. Podeszłam do tego bardzo analitycznie, zapisując w Excelu każdą wysłaną aplikację. Chyba mogę powiedzieć, że analiza w Excelu weszła mi już w krew. Po trzech tygodniach bez odpowiedzi mój entuzjazm zaczął spadać. Tłumaczyłam to sobie informacjami, które przychodziły mailem o liczbie zgłoszeń na dane stanowisko. Możecie nie wierzyć, ale normą jest setki aplikacji na jedno miejsce. Trafiałam nawet na ogłoszenia, które miały ponad tysiąc zgłoszeń.

W skrócie: albo byłam zbyt dobra na dane stanowisko, albo brakowało mi wykształcenia wyższego, albo po prostu ginęłam w kolejce zgłoszeń i nikt nawet do mnie nie docierał. Postanowiłam więc szukać jakiegokolwiek sposobu, żeby wejść do branży. Nie miałam już czasu ani funduszy na dalsze siedzenie w domu. Zaczęłam rozglądać się za mniej oczywistymi rolami, na przykład za stanowiskiem młodszego specjalisty do spraw księgowości, gdzie jednym z zadań było analizowanie w Excelu sprzedaży książek. Pewnie pomyślisz, że to degradacja…?

Ja przypomniałam sobie w tamtym momencie lekcję, którą dopiero co odrobiłam: żadna praca nie jest „mniej”. Posiadanie umiejętności wykraczających ponad wymagania stanowiska nie oznacza degradacji. To może być szansa. Czasem właśnie takie role stają się pierwszym krokiem, który pozwala wejść do branży i zacząć budować doświadczenie tam, gdzie naprawdę chcemy być.

Przeglądałam ogłoszenia, czytałam opisy stanowisk i porównywałam wymagania. W pewnym momencie trafiłam na e‑commerce. Nie planowałam iść w tym kierunku. Po prostu wpadł mi w oczy i coś mnie w nim zatrzymało.

Im więcej czytałam, tym wyraźniej widziałam, że to świat, w którym naprawdę dużo się dzieje. Tempo jest szybkie, a decyzje potrafią przynieść realne efekty już następnego dnia. Wymaga to planowania, dobrej organizacji i pilnowania terminów, czyli dokładnie tych rzeczy, które w moim codziennym życiu są czymś zupełnie naturalnym. Listy zadań, ustalanie priorytetów i odhaczanie kolejnych punktów to mój sposób funkcjonowania od lat.

Było w tym trochę adrenaliny, ale jednocześnie sporo miejsca na kreatywność. To nie była wyłącznie analiza, lecz także realny wpływ na przebieg kampanii reklamowych i wygląd stron internetowych. Właśnie to zaskoczyło mnie najbardziej. Analityk w e‑commerce może oddziaływać nie tylko na liczby, lecz także na to, w jaki sposób marka komunikuje się ze światem.

Nagle okazało się, że to wszystko zaczyna mi się układać w całość. Że to środowisko, w którym mogę wykorzystać to, co już umiem, i jednocześnie rozwijać się dalej. Że to nie jest „plan B”, tylko naturalny krok, który po prostu wcześniej nie przyszedł mi do głowy.

Możecie nie wierzyć, ale w tydzień nauczyłam się Google Analytics 4 na tyle dobrze, że zdałam egzamin na 92 procent. Czy mogłam powiedzieć „Tak, umiem GA4”? No nie do końca… Wiedziałam, gdzie szukać tego co potrzebowałam, ale nie mogłam powiedzieć, że jestem w tym sprawna. Nie chciałam po prostu iść na rozmowy z pustymi rękami, a jednocześnie wciąż czułam się trochę naga. Wysłałam więc kilka aplikacji, bez wielkich oczekiwań, raczej z ciekawości i chęci sprawdzenia, co się wydarzy. I właśnie wtedy pojawiło się zaproszenie na rozmowę.

Aplikowałam na stanowisko młodszego specjalisty ds. e-commerce. Wymagania na start nie były wygórowane. Excel i PowerPoint w zupełności wystarczały. Szukali tak naprawdę osoby z analitycznym myśleniem, samodzielnością i odwagą do działania. Szukali myślącej, ogarniętej głowy, a nie specjalisty.

Okazało się, że jestem dla nich ciekawą kandydatką. Pojawiło się jednak naturalne pytanie ze strony osób rekrutujących, czy ta rola będzie dla mnie wystarczająco rozwojowa. Umiałam więcej, niż zakładał opis stanowiska, a jednocześnie mogłam zaproponować dodatkową wartość w obszarze automatyzacji przygotowania danych i raportowania w Looker Studio.

Rozmowa poszła, w mojej ocenie, bardzo dobrze. Wiedziałam jednak, że teraz wszystko zależy od decyzji zespołu. Już następnego dnia zadzwonił telefon. Odbieram i słyszę:

„Wie Pani… rozmawialiśmy o Pani 1,5 godziny.”

W pierwszej chwili pomyślałam, że to już koniec. Że informacja o tym, jak długo byłam tematem rozmów, to wstęp do trudnej wiadomości. W tych kilku sekundach zdążyłam przygotować się na taką odpowiedź.

A ona była zupełnie inna.

„Chcielibyśmy rozważyć Panią na inne stanowisko. Bardziej kreatywne i lepiej wykorzystujące Pani umiejętności. Chcielibyśmy umówić się w większym gronie i porozmawiać jeszcze raz.”

Wiecie, że po tej rozmowie płakałam? Oczywiście dopiero wtedy, gdy się rozłączyliśmy.

Po drugiej stronie byli ludzie, którzy zobaczyli we mnie potencjał i chcieli sprawdzić, gdzie mogę wnieść największą wartość. Mieli odwagę zmienić plan, dopasować rolę, spojrzeć szerzej niż tylko przez nazwę stanowiska. Dali mi realną szansę zawalczyć.

Nie wiedziałam jeszcze, jaki mają na mnie pomysł. Nie wiedziałam jakie to będzie stanowisko. Ale pierwszy raz poczułam, że ktoś naprawdę myśli o mnie poważnie.

I to było niesamowite.

Z życia wzięte

Waderlla

Ciąg dalszy nastąpi…

Kategoria: Kartka z pamiętnika

Pozostaw swój ślad... Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Warkan

Szukasz wpisów w konkretnej tematyce? Zapytaj Warkana

Kartki z pamiętnika

  • ►2026
    • marzec
    • luty

Moje wejście do świata IT

„Hello, World!” – początek, który zmienił wszystko. Część 1
„Hello, World!” – początek, który zmienił wszystko. Część 2
„Hello, World!” – początek, który zmienił wszystko. Część 3
„Hello, World!” – początek, który zmienił wszystko. Część 4
Napijesz się ze mną kawy?

© 2026 Olga Mirończuk | Powered by Minimalistyczny blog Motyw WordPress
Polish
English